Wielu redaktorów i stylistów pracujących w branży fashion, na codzień nie wygląda jak ikony stylu. Wbrew temu co mogłoby się wydawać, ludzie Ci zazwyczaj wybierają bardzo klasyczne, czarne stroje – tak jakby ilość bodźców płynących z działań w takim środowisku, zupełnie nie robiła już na nich wrażenia. Inna grupa to osoby o bardzo mocno sprecyzowanym wyglądzie – ulegające trendom, ale tylko do tego stopnia, do jakiego pozwala im ich styl. Np. Anna Wintour zawsze ma na sobie wzorzyste sukienki czy zestawy z najnowszych kolekcji, ale ciężko wyobrazić mi sobie ją w ugly sneakers czy kolarkach tylko dlatego, że są modne. To ważna lekcja, jakiej uczą nas ludzie pracujący na czele tej branży.

Większość z nas zna wspomnianą Anne Wintour czy barwną Anne dello Russo. Nie wszyscy jednak kojarzą nazwisko Pelipas – której styl, być może podziwialiście przeglądając zdjęcia street style z poszczególnych fashion weeków, zastanawiając się kim jest ta świetnie ubrana dziewczyna?

Julie Pelipas

Julie Pelipas – bo o niej dziś moda – pełni rolę szefowej działu mody w ukraińskiej edycji Vogue. Jej genialne wyczucie stylu widać przede wszystkim w sesjach jakie tworzy, ale także w sposobie jaki sama się ubiera. O jej życiu prywatnym wiadomo niewiele. To co podkreśla w wywiadach to fakt, że od zawsze interesowała się modą i studiowała dziennikarstwo. Z warunkami jakie posiada (niebanalna twarz, wysoki wzrost i szczupła sylwetka) miała możliwość zostać modelką, ale wybrała inną drogę.

Jej styl polega na miksowaniu minimalistycznych elementów z wybranymi, modnymi akcentami. Wybiera klasyczną marynarkę, ale w trendy, przeskalowanej wersji. Jak sama mówi w jej stylizacjach znajdziemy mieszkankę męskości i kobiecości. Skupia się także na tym by czuć się „sobą i komfortowo”. Nie chce udawać kogoś kim nie jest. 

“Uwielbiam dwurzędowe marynarki i garnitury, ale zawsze złagodzę wygląd, nosząc je na jedwabistej koszulce lub sukience i wykończając kolczykami.”

Ja odnajduje w stylu Julie duże inspiracje latami 80 i 90. Widać to szczególnie w powiększonych formach jakie wybiera. Lubi monochromatyczną i bazową paletę barw – czerń, biel, szarość i beż. Rzadko kiedy wybiera jakiś akcent w innym kolorze. Zazwyczaj nosi także gładkie tkaniny, jeśli sięga po wzory to delikatne np. subtelna kratka, abstrakcyjne kwiaty czy nieoczywiste cętki które łączy z czernią. Biżuterię ogranicza głównie do fantazyjnych kolczyków. Z dodatków wybiera także duże, ciemne okulary.

Julie mówi, że kupuje ubrania stosunkowo rzadko. Wybiera rzeczy tożsame z jej stylem więc nie interesują ją mikrotrendy. Woli kupować mniej, ale w bardziej przemyślany sposób. Decyduje się na coś specjalnego, o niebanalnym wyglądzie i na tej rzeczy buduje kilka stylizacji. Ulubione marki? Hermes, Balenciaga, Celine, Maison Margiela, Helmut Lang i The Row. 

Stylizacja polega na uchwyceniu stanu umysłu i ubieraniu się w sposób, który sprawia, że ​​czujesz się pięknie – nie chodzi o przestrzeganie trendów i zasad. Zaufaj swoim instynktom i spróbuj połączyć nieoczekiwane elementy.”

Kiedy pracuje, wybiera klasyczne jeansy. Jej ulubione to model 501 vintage Levis, które znajduje na pchlich targach. Rzadko nosi spódnice, jak sama mówi nigdy nie włoży mini – nie chce wyglądać sexy, ani zwracać na siebie uwagi. 

“Jeśli chodzi o urodę, wybieram naturalny wygląd. Z wiekiem zdałam sobie sprawę, że im mniej makijażu noszę, tym młodziej wyglądam.”

Julie jest także miłośniczką pięknych wnętrz. Jej niebanalnie urządzone mieszkanie mogliśmy podziwiać w jednym z wydań polskiego Vogue. W ramach rodzimych akcentów – Julie była także autorką okładkowej sesji z Christy Turlington do wrześniowego numeru tego magazynu.