Dziś w ramach #kapkastylu na Instastories materiał o stylu Kasi Sokołowskiej. Kilka lat temu, kończąc łódzką filmówkę broniłam pracy magisterskiej na temat “Organizacji i promocji wydarzeń modowych”. Zbierając informację spotykałam się z różnymi przedstawicielami branży przeprowadzając wówczas mini wywiady. Jedną z takich rozmów przeprowadziłam z Kasią Sokołowską – analiza jej stylu wydała się dobrym momentem by ją tutaj przypomnieć. 

Katarzyna Sokołowska – od kilkunastu lat reżyseruje pokazy mody największych
polskich projektantów. Współtworzy największe wydarzenia modowe m.in. Fashion
Philosophy Fashion Week Poland, Warsaw Fashion Street, Konkurs Złota Nitka.
Jest także jurorem w programie telewizyjnym stacji TVN „Top Model”.
Reżyserując pokazy do najnowszej edycji łódzkiego Tygodnia Mody, zgodziła
się odpowiedzieć na kilka pytań*:

Aleksandra Kapka: Jest Pani reżyserem pokazów mody, m.in. na Fashion Philosophy
Fashion Week Poland. Proszę powiedzieć na czym polega Pani praca, jakie są jej etapy
i kiedy się zaczyna?

Kasia Sokołowska: To jest praca typowo reżyserska z tą różnicą, że tworzywem i czymś na 
czym się skupiam jest kolekcja. U podstawy tej pracy jest zastanowienie się z projektantem w jaki kontekst tę kolekcję włożyć – kontekst artystyczny związany ze środkami wyrazu czyli
ze scenografią, muzyką, różną dynamiką. Celem jest więc przedstawienie widzowi pewnej
emocji jaką dany pokaz ma nieść. Później zaczyna się cały proces techniczny, wymagający
ode mnie współpracy z ekipami na różnym poziomie czyli m.in. ze scenografem, realizatorem
dźwięku czy twórcą muzyki. Wszystko zależy od pokazu – czasami wykorzystywana jest
istniejąca już muzyka, czasami komponowana jest od początku, czasami grana na żywo.
Bardzo dużo pracuję w studio z moim realizatorem, gdzie tworzymy nowe utwory. To samo
dotyczy pracy ze scenografią. Może być taka, którą tworzymy w pustej hali, gdzie budujemy
wszystko od początku. Z inną scenografią mamy do czynienia we wnętrzach, które trzeba
zaadoptować na potrzeby danego pokazu. Kolejny rodzaj, tak jak w przypadku
Fashion Weeku, to miejsca gdzie mamy scenografię zastaną – czyli wspólny wybieg dla
wszystkich, ale mimo to każdy pokaz się od siebie różni. Mamy przy tym ogromne
ograniczenia czasowe, bo pokazy odbywają się średnio co 20 minut. Jako reżyser,
jestem obecna przy tworzeniu każdej z tych płaszczyzn, czy muzyki czy scenografii czy innych
środków wyrazu artystycznego takich jak animacje, filmy, tła itd., dlatego, że te wszystkie
elementy składają się na efekt finalny całego pokazu. Czyli po pierwsze koncepcja, po drugie
nadzór artystyczny i współpraca z ekipami, a na koniec złączenie tego wszystkiego w całość.
Są także pośrednie prace i decyzje związane np. z modelkami.

A.K.: No właśnie – jak wygląda wybór modelek i modeli – szczególnie przy tak dużych
wydarzeniach jakim jest np. łódzki Tydzień Mody?

K.S.: Tak jak pojawiają się różnice w wymienionych płaszczyznach, tak też pojawiają się one
w zależności od typu wydarzenia. Fashion Week, niesie za sobą pewne ograniczenia,
w związku z czym są dwie grupy modelek i modeli, którzy pracują naprzemiennie.
Wszyscy muszą być dostosowani stylizacyjnie do pokazu. Aby wszystko się udawało mamy
wypracowaną na to taką a nie inną metodę. W przypadku autorskich pokazów projektantów
jest trochę inna sytuacja. Tam modelki i modele wybierani są w drodze castingu, pod  tę 
konkretną koncepcję. Jak widać, wszystko o czym mówimy to bardzo złożony proces, za
każdym razem trochę inny, Pokaz mody to oczywiście zawsze pokaz mody, modelki chodzą,
prezentują ubrania, taka jest idea tego wydarzenia i po to się je organizuje, ale możliwości
jest bardzo dużo. Rodzajów inscenizacji, miejsc, sposobów prezentacji, tego czy to jest
bardziej rozbudowane czy minimalowe, czy bardziej statyczne czy bardziej dynamiczne,itd.

[rozmowę przerwała na chwilę dziewczyna, która prosiła Panią Sokołowską o radę –
podobnie jak ona chciałaby zostać reżyserem pokazów mody]

A.K.: Często się zdarza, że – tak jak dzisiaj – zaczepiają Panią osoby i pytają jak zostać
reżyserem pokazów mody?

K.S.: Cały czas! (śmiech) Jestem zasypywana tonami maili – nie mam kiedy na nie
odpowiedzieć, bo pracuje teraz bardzo dużo. Właściwie podczas sezonu pokazowego, który
jest dwa razy w roku i trwa kilka miesięcy pracuje właściwie non stop. To bardzo
skomplikowane życie i myślę, że młodzi ludzie, którzy marzą o takim zawodzie często nie zdają
sobie z tego sprawy. To bardzo ciężka, fizyczna praca, pod dużą presją – niektórzy widzą
tylko efekt końcowy, który pozwala sądzić, że wszystko jest takie proste i lekkie. Ten kto jest
w  środku tego wszystkiego wie jednak doskonale jak to wszystko wygląda. Tworzymy właśnie
Fashion Week – ja i moja ekipa nie wychodzimy z hali od tygodnia.

A.K.: Jak liczna jest ta ekipa?

K.S.: To jest kilkadziesiąt osób, które pracują teraz non stop. Oczywiście, w takim moim
podstawowym składzie jest moja prawa ręka – asystentka Kasia – bez której nigdzie się nie
ruszam. Reszta ekipy dobierana jest na potrzeby konkretnych produkcji.

A.K.: Zrealizowała Pani bardzo dużo pokazów – czy któryś z nich zapadł w Pani pamięci
jakoś szczególnie?

K.S.: Jest pewna charakterystyka tej pracy. Pokaz to motyl, który żyje i umiera. Bardzo
rzadko się zdarza, że pokaz pokazywany jest więcej niż raz – a nawet jeśli to nigdy nie będzie
to samo. Pokaz nie jest spektaklem czy inną formą wypowiedzi artystycznej, która ma pewną
powtarzalność, dzięki czemu dojrzewa, zmienia się. Pokaz dzieje się tylko tu i teraz, tylko raz.
Przez to także, tworzenie pokazów zapewnia pewną adrenalinę. Jest to ogromna presja,
ponieważ projektant odczuwa gigantyczny stres. Tu uaktywnia się także moja rola, jako
psychologa, aby umieć ten stres rozładować, aby zapewnić projektantowi pewne poczucie
komfortu. Pokazuje on bowiem ważną dla niego kolekcję, która jest jego „dzieckiem”.
Wszystko może się wydarzyć. W związku z tym każdy pokaz jest dla mnie tak samo ważny.
Oczywiście, każdy człowiek jedne rzeczy lubi bardziej, inne mniej, ale to jest mój zawód,
dlatego podchodzę do tego profesjonalnie.

A.K. : Miejsce pokazu nie ma na to wpływu?

K.S.: Pokazy odbywały się w różnych niesamowitych miejscach, w garażach, lotniskach,
namiotach cyrkowych, muzeach, pałacach, zamkach, na ulicach, w plenerach i w ogromnych
halach – tych miejsc było bardzo wiele. Projektanci szukają lokacji, które będą świeże, nowe i
charakterystyczne. Prawda jest jednak taka, że nawet w tym samym miejscu można
wykreować zupełnie inne widowisko. Podsumowując, każdy pokaz jest wyzwaniem – zarówno
ten mały, kameralny w którym też musi być dramaturgia, napięcie i emocja, jak i ten
gigantyczny, z rozbudowaną scenografią i ogromnym budżetem.

A.K. : Rozumiem i bardzo dziękuję za rozmowę.

 

* Rozmowa przeprowadzana była w trakcie trwającego wówczas łódzkiego Tygodnia Mody. Dziś niestety ta impreza już nie istnieje. Zainteresowanych analizą stylu Kasi Sokołowskiej odsyłam do wyróżnionych relacji na moim Instagramie @aleksandrakapka